niedziela, 2 grudnia 2018

Nie będę przepraszać.

Minęło tyle czasu, że nie ma sensu w pisaniu długich wstępów. Mogłabym się tłumaczyć i może nawet zrobię to później. Tymczasem przejdę do rzeczy.

niedziela, 10 czerwca 2018

Dobrze jest mieć rację, albo o Budapeszcie.

Mam dziewięć lat. Rodzice zabierają mnie na pierwsze w życiu zagraniczne wakacje. Pożyczonym od znajomych Oplem jedziemy nad Balaton. W czasach gdy z GPS-ów korzystali wyłącznie naukowcy z NASA, a żeby uruchomić roaming w komórce oprócz przejścia wszystkich technologicznych procedur należało również splunąć przez lewe ramię, trzy razy odmówić "Zdrowaś Maryjo" i skrzyżować palce w nadziei, że cała operacja zakończy się pomyślnie, tracimy z oczu znajomych jadących w samochodzie przed nami. Zjeżdżamy z autostrady dwa zjazdy za wcześnie i zupełnie niespodziewanie znajdujemy się w mieście. Ja z pozycji tylnego siedzenia obserwuję ulice za szybą, przecieram zaspane oczy i już wiem.

środa, 30 maja 2018

Luna the dog.

Mówią, że gdy Pan Bóg zamyka drzwi to uchyla okno. Ci nastawieni bardziej agnostycznie twierdzą natomiast, że gdy los daje ci cytrynę możesz z niej zrobić lemoniadę. Może to racja.

czwartek, 22 lutego 2018

Czy wszystkie psy idą do nieba, albo jest mi smutno.

W poniedziałek umarła Dianka. Kundelek podszywający się pod posokowca bawarskiego, który był ze mną przez piętnaście lat. I chociaż wiem, że miała świetne życie i najlepszą możliwą psią śmierć, to ciągle jestem w stanie ciężkiej rozsypki.

niedziela, 11 lutego 2018

Pojedziemy na Pomorze, może morze nam pomoże, a jak morze nie pomoże to pomoże może las.

Niedawno w miesięczniku do którego piszę opublikowałam króciutki tekst o tym, co czuje dziewczyna z małopolski, kiedy przeprowadza się nad ocean. Ogólnie czuje wtedy dużo dobra. A tydzień temu mogłam poczuć to znowu. Bo pojechałam nad Bałtyk.
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka