poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Koniec wakacji.


Większość ludzi przechowuje w głowie pamięć o miejscach, z którymi łączy najwspanialsze wspomnienia z dzieciństwa. Często jest to dom rodzinny, albo domek babci na wsi. W moim przypadku jest to droga na Słowację.

piątek, 28 sierpnia 2015

Nie mam zdania.

Wybraliśmy się w niedzielę na przejażdżkę rowerową. Dobra, użycie słowa „przejażdżka” w stosunku do tej blisko czterdziestokilometrowej katorgi, w dodatku po pagórkowatym terenie, jest jakimś kosmicznym nieporozumieniem, ale ja wyjątkowo nie o tym.

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Pokoloruj coś!

Czy tylko ja mam wrażenie, że jako społeczeństwo mamy swoistą obsesję na punkcie czasu? W sensie, że ciągle go nam brakuje i że, Boże broń, nie wolno nam go marnotrawić. Nie jestem ekspertem, ale wydaje mi się, że obsesja ta rośnie w miarę przesuwania się na zachód i północ. Każde nasze działanie musi mieć jakiś cel, wywoływać określony skutek, albo chociaż być wykonywane z jakiegoś WAŻNEGO powodu. Nawet czynności, które wykonujemy dla przyjemności powinny nam w czymś pomóc. Na przykład ja przez ponad rok starałam się sobie wmówić, że lubię ćwiczyć. Otóż nie, nie lubię, a ćwiczę nie dla relaksu, tylko po to, żeby zmieścić się w dżinsy. Za to lubię kolorować. I jest to zajęcie tak bardzo nieprzydatne i tak pięknie wymykające się zasadzie NIE MARNUJ CZASU, że aż postanowiłam o tym napisać.

czwartek, 20 sierpnia 2015

Powiedz to piosenką.

Nie od dzisiaj wiadomo, że jestem pełna sprzeczności, dorzucę więc kolejny argument na poparcie tej tezy. Otóż nie przepadam za poezją. Po tych słowach pewnie paru moich publikujących znajomych przestanie mnie zapraszać na swoje wieczorki poetyckie (a szkoda, bo to są w gruncie rzeczy bardzo fajne imprezy, szczególnie afterparty), no ale tak już jest- oprócz kilku nielicznych wyjątków- tekstów pisanych wierszem zupełnie nie czuję, nie lubię słuchać recytacji smutnym głosem (nie no, teraz to mnie już na bank nie zaproszą...), a już, o zgrozo, najbardziej nie lubię interpretować. Ale obok tego wszystkiego, szczególne miejsce w moim serduszku (i playliście na youtubie) ma piosenka poetycka, albo szerzej literacka. Wiersze śpiewane kocham miłością czystą i ciągle poszerzam moją playlistę o nowe interpretacje.

Dlatego dziś postanowiłam podzielić się moimi ulubionymi utworami, które według mnie mieszczą się w kategorii „piosenka poetycka”. Są tu wiersze z dopisaną melodią, są tak zwane piosenki z tekstem. Niektóre z zamieszczonych wykonań to reinterpretacje, a wynika to z tego, że po prostu w takiej aranżacji podobają mi się bardziej. Żeby było trudniej i ciekawiej, każdą piosenkę dopasowałam do okoliczności, w których najczęściej jej słucham. Z pełną premedytacją nie ma tu Kaczmarskiego, bo ten wpis urósłby do jakiś nieziemskich rozmiarów, zresztą o Mistrzu napiszę kiedyś oddzielnie.


poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Dostojewski w windzie, czyli krótko o "Nieracjonalnym mężczyźnie".

Znajduję się w wielkim impasie. Z jednej strony dalej nie wiem, co mogłabym napisać o filmie „Nieracjonalny mężczyzna”, z drugiej aż mnie nosi, żeby napisać cokolwiek. Postanowiłam więc zacząć i cicho się modlę, że dalej samo pójdzie.

sobota, 15 sierpnia 2015

Lubię być w Krakowie.

Dzisiejszy wpis miał być recenzją. Oto bowiem wybrałam się premierowo obejrzeć najnowsze dziecko dzieło mojego ukochanego Woody'ego Allena. Problem w tym, że jeszcze sama do końca nie wiem, czy aby na pewno mi się ten film podobał. W każdym razie osób tak jak ja zakochanych w Woodym nie muszę zachęcać do wycieczki do kina, a reszty i tak nie przekonam, więc nawet nie będę próbować. Zamiast tego opowiem Wam, dlaczego Kraków jest najcudowniejszym miastem świata.

Bardzo nieelegancko pomalowany paznokieć. I film, o którym napiszę, tylko jeszcze nie teraz.

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

A kot z miasta Łodzi pochodzi, czyli wrażenia z podróży.

Bonifacy wyczuwa, że koty lubię wyłącznie animowane.

Ten wpis powstaje trochę po to żeby ostrzec Was- ludzi, których znam z internetów. Może się bowiem zdarzyć, że jeśli gdzieś kiedyś w jakiejś kurtuazyjnej wymianie komentarzy wspomnicie, że zapraszacie mnie do siebie to ja potraktuję to boleśnie na serio, spakuję się i przyjadę. Dobra, jasne, nie zwykłam wbijać na chatę ludziom których niemal nie znam, ale po pięciu latach fejsbookowej korespondencji i wzajemnego odwiedzania blogów... To zupełnie inna sprawa.

niedziela, 9 sierpnia 2015

Jesteś świetna. I dasz sobie radę.


Nie mam jakiś szczególnie dużych kompleksów. Jak mi smutno, albo czuję, że zaczynam się czymś przejmować bardziej niż faktycznie jest to warte, to powtarzam sobie 'I was born to be awesome, not perfect' i idę do przodu. Tak o sobie myślę, ba nawet potrafię to powiedzieć głośno z przekonaniem w głosie.
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka