poniedziałek, 28 grudnia 2015

Nie umiera się w wigilię.

kadr z filmu „Casablanca”

Chciałam Wam napisać w piątek wpis o świętach. Bo ja naprawdę szczerze lubię Boże Narodzenie. Lubię rodzinne nasiadówki, lubię samotne spacery, czytanie książek i wcinanie mandarynek. Nawet do kościoła lubię wtedy chodzić. To wszystko jest spoko, jest znane i bezpieczne. Z dziecięcych lat została mi też wiara w magię świąt. Nie oznacza to, że wyczekuję rozstępującego się nieba i zastępów anielskich, albo prowadzenia z moim psem inteligentnych konwersacji w wigilię po północy. Wierzę po prostu, że Boże Narodzenie to taki czas, gdy wydarzyć się może coś na co bardzo czekamy. Wiecie, składamy sobie życzenia, jesteśmy otwarci i bardziej szczerzy. Tylko jakoś nigdy nie pomyślałam, że to może też działać w drugą stronę. Że w święta możemy usłyszeć coś, czego pod żadnym pozorem słyszeć nie chcemy.

wtorek, 22 grudnia 2015

Kamera poszła, czyli jak nakręcić film aplikacyjny na AuPair, albo Summer Camp.

Wiecie co w procesie aplikacyjnym przerażało mnie najbardziej? Nieeee, nie zebranie miliona podpisów na milionie dokumentów i innych papierkach. Nie rozmowa kwalifikacyjna po angielsku. Najbardziej przerażało mnie nakręcenie filmu i z tego co ostatnio czytam na grupie Au Pair nie byłam w tym odosobniona. Jest sporo dziewczyn, które porzuca nawet bardzo wstępną myśl o wyjeździe, bo trzeba nakręcić jakiś film, a przecież nie umiem, nie potrafię, nie znam się i w dodatku przed kamerą zawsze dopada mnie trema. No to ja ci udowodnię, że umiesz. Nie znajdziesz w tym wpisie przepisu krok po kroku jak zrealizować niemal oskarową superprodukcję. Ale opowiem ci o tym, jak ja to zrobiłam metodą prób i błędów.

piątek, 18 grudnia 2015

Hej kolęda, kolęda!, czyli 10 świątecznych piosenek, których na pewno nie usłyszysz w radiu.

Bożonarodzeniowych piosenek słucham przez cały rok, a od pierwszego listopada słucham ich już w zasadzie bez przerwy. Strasznie je lubię i jestem jedną z tych osób, która nie zmienia stacji gdy usłyszy „a kto wie czy za rogiem nie stoi Anioł z Bogiem...” tylko zaczyna śpiewać na cały głos (#truestory). Jednocześnie całkiem rozumiem osoby, które dostają drgawek po usłyszeniu pierwszych taktów „Last Christmas” i sama mam wrażenie, że repertuar proponowany w grudniu przez popularne rozgłośnie radiowe jest zdecydowanie zbyt monotonny. W kółko wspomniane wyżej „Lact Christmas” poprzeplatane z Mariah Carey, plus ewentualnie „Jest taki dzień” w ramach polskiego akcentu. Dlatego dzisiaj mówię dosyć! I proponuję 10 świątecznych piosenek, których nie grają w radiu. Na końcu wpisu link do playlisty, jest genialna do przedświątecznych porządków (#potwierdzoneinfo)
Enjoy!

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Wypowiedzi o moim wyjeździe, których nie mam już siły słuchać.


Pomysł na wpis narodził się w sobotę. Z racji urodzin weekend spędzałam bardzo towarzysko i chociaż w większości były to bardzo miłe spotkania (taaak, zawsze miło jest dostać młodego Stuhra w prezencie), to zdarzały się momenty, które skłoniły mnie do napisania tego tekstu. Mając na uwadze nadchodzące święta, sylwestra i kolejną masę spędów koleżeńsko-rodzinnych przychodzę tu z orędziem, apelem, manifestacją- nazywajcie to jak chcecie, ale błagam nie wypowiadajcie tych czterech zdań w mojej obecności, bo kurwa w końcu oszaleję.

piątek, 11 grudnia 2015

Kawałek Ameryki, "Ameryka po kawałku".


Gdy miesiąc temu na wykładach czytałam książkę Marka Wałkuskiego, bardziej zorientowani w moich planach znajomi śmiali się, że robię research. Trochę pewnie tak było, ale ja w ogóle lubię czytać książki o miejscach, więc nie powinno dziwić, że przed planowaną roczną emigracją sięgnęłam po „Amerykę po kawałku”.

środa, 9 grudnia 2015

Niech się spełni, czyli czego sobie życzę na dwudzieste trzecie urodziny.

Należę do osób, które całkiem lubią mieć urodziny. I chociaż od czasu do czasu ktoś powie (głównie babcie), że to już czas na męża i dziecko, to ja tam czuje, że jeszcze nie. I chociaż ta dwójka z przodu dla niektórych obligatoryjnie oznacza dojrzałość, to ja jak co roku kupuję sobie jajko niespodziankę. I chociaż świeczek nie dmuchałam od osiemnastki, to ciągle marzę. Dzisiaj marzę popkulturalnie. Bo przecież mogę, bo mam urodziny. To co, ktoś mi spełni któreś marzenie?

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Otrzymujesz medal z ziemniaka, czyli dlaczego zamieniłam Nowy Jork na Connecticut, albo kilka zdań o matchach.

Macie teraz niepowtarzalną okazję poczuć się jak moje bliskie koleżanki, które prawdopodobnie już rzygają wszystkimi tymi opowieściami o Stanach, ale ponieważ każdej obiecałam po parze dżinsów to dzielnie to znoszą. W każdym razie skoro wyjazd z dnia na dzień staje się coraz bardziej realny, to myślę że mogę zacząć się tutaj rozpisywać. :)


piątek, 4 grudnia 2015

Zachowaj trzeźwość umysłu, albo jak tam panie z pana wizą?

Mam wrażenie, że sama wpędzam się w poczucie winy, gdy nie opublikuję poniedziałkowego wpisu. Ale w tym tygodniu poważnie nie byłam w stanie nic napisać, gdyż w sobotę popołudniu zaczęło mi zdrowo odpierdalać i byłam święcie przekonana, że z całych Stanów nici, bo... nie dostanę wizy!
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka