środa, 29 czerwca 2016

Tak naprawdę nie łączy nas nic, nic poza tym miejscem.

Moja najlepsza przyjaciółka tutaj kilka tygodni temu znalazła się w rematchu. W jednym z najbardziej dziwnych, kuriozalnych i niesprawiedliwych rematchy o jakich słyszałam, ale nie o tym tutaj. T. była osobą, którą poznałam pierwszego dnia po przyjeździe do Fairfield i to przede wszystkim jej zawdzięczam to, że tak szybko się tutaj odnalazłam, nie dopadł mnie homesick i nie wyłam wieczorami w poduszkę. A teraz jest dwadzieścia minut drogi od Kanady, a ja naprawdę nie wiem, jak długo jeszcze będziemy do siebie pisać na fejsie i wysyłać sobie fotki z filtrem psa na snapie.

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Homesick dopada mnie w metrze.

Pociąg relacji New Heaven- Grand Central z jakiś powodów nazywa się metrem. Za dwanaście dolarów, w mniej niż półtorej godziny jest w stanie zabrać mnie do Miasta Świateł, Snów i całej reszty epitetów, którymi od lat opisują je mniej lub bardziej sprawni poeci.

czwartek, 2 czerwca 2016

I że cię nie opuszczę.

Stało się. A tak się zarzekałam, że mnie to nie będzie dotyczyć. Że za mądra jestem. Za poważna. Że nie stracę głowy. A tu proszę, kilka randek, chociaż tak naprawdę wystarczyła już ta pierwsza, nawiasem mówiąc średnio udana, a ja wiedziałam, że to jest to. Że już nigdy nie zapomnę. Zakochałam się w Mieście.
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka