czwartek, 15 czerwca 2017

The concrete jungle.

Kiedy podczas studiów mieszkałam w Katowicach bardzo często słyszałam dowcip "-Co najlepszego może spotkać cię w Sosnowcu? -Autobus do Katowic." Nieoczekiwanie żart o podobnym sensie był również bardzo popularny w miejscu, w którym przyszło mi zamieszkać za oceanem. Co było największą zaletą mieszkania w Connecticut? Szybki pociąg do Nowego Jorku. 

Stolica świata, miasto marzeń, które nigdy nie zasypia - to tylko kilka określeń którymi od lat opisują Nowy Jork mniej lub bardziej wprawni poeci. Legenda jaka narosła wokół Wielkiego Jabłka, spotęgowana dodatkowo przez popkulturę sprawiła, że nie mogłam się doczekać gdy skonfrontuję moje ukształtowane filmami Woody'ego Allena wyobrażenia z rzeczywistością.


Przyjeżdżając do Nowego Jorku po raz pierwszy, miałam wrażenie, że już znam to miasto. No tak, z pociągu wysiadłam przecież na Grand Central - dworcu, który był świadkiem pożegnań tak wielu filmowych par. Podobnie Time Square, Statua Wolności, czy Piąta Aleja - ciężko zliczyć w jak wielu filmach zagrały. Miasto samo w sobie jest jedną wielką lokacją filmową, z łatwością znajdziemy hotel w którym zatrzymał się Kevin sam w Nowym Jorku, czy zoo w Central Parku, z którego uciekli bohaterowie bajki "Madagaskar". Fani seriali na pewno ucieszą się na myśl o zdjęciu pod kamienicą w której mieszkali Przyjaciele lub Carrie Bradshaw z "Seksu w wielkim mieście". Adresy miejsc znanych nawet z tych niszowych produkcji miłośnicy popkultury bez problemu wyszukają w internecie.




W zrozumieniu wielkości Nowego Jorku pomoże spojrzenie na miasto z lotu ptaka. W mieście drapaczy chmur znalezienie punktu widokowego nie stanowi większego problemu, gdyż oprócz opisywanych w przewodnikach obiektów z tarasami widokowymi, z łatwością znajdziemy też restauracje lub bary umieszczone na dachach budynków. Dla mnie jednak największe wrażenie zrobił widok miasta z punktu obserwacyjnego umieszczonego na sześćdziesiątym siódmym piętrze Rockefeller Center. Morze betonu z zieloną wyspą Central Parku po środku - właśnie na ten widok mogłam patrzeć godzinami, a teraz najczęściej wraca do mnie w nowojorskich wspomnieniach.




Potęgę Manhattanu można również podziwiać z mostów, które same w sobie stanowią wizytówkę miasta. Spacer mostem Brooklyńskim, chociaż zdecydowanie warty odbycia ze względu na panoramę miasta, wymaga jednak sporej cierpliwości i uodpornienia się na notoryczne ocieranie o innych turystów lub dzwonki zniecierpliwionych rowerzystów. O wiele mniej popularnym mostem, uczęszczanym głównie przez mieszkańców jest most Williamsburski, a mogę zapewnić, że widok na miasto o zachodzie słońca jest z niego jeszcze piękniejszy.









Jeszcze inną możliwość cieszenia się panoramą miasta da nam kolejka linowa, która o dziwo nie jest atrakcją turystyczną, a częścią systemu komunikacji miejskiej. Kolejka do której wejście znajduje się na rogu 60tej ulicy i Drugiej Alei łączy Manhattan z wyspą Roosevelta znajdującą się na East River. Wyspa z turystycznego punktu widzenia nie jest ciekawa, znajdują się na niej przede wszystkim osiedla mieszkaniowe, ale za to przejazd kolejką za cenę biletu do metra sam w sobie okazuje się sporą frajdą.





Zejdźmy teraz na ziemię i przenieśmy się do parku. Stworzenie ogromnej zielonej oazy pośrodku betonowej dżungli wydaje się być pomysłem szaleńca, jednak prawda jest taka, że Nowy Jork nie byłby sobą bez Central Parku. Jest to miejsce uwielbiane zarówno przez mieszkańców, którzy mogą odpocząć tam od miejskiego hałasu, jak również przez turystów, dla których zorganizowano tam wiele atrakcji. Prawdopodobnie co miesiąc odbywa się tam jakiś festiwal, to również w nim znajduje się meta nowojorskiego maratonu, a przechadzając się alejkami niemal zawsze można trafić na występ ulicznych artystów. Mało? Przy pomniku Hansa Christiana Andersena organizowane jest czytanie bajek dla dzieci, na pobliskim stawie można sterować zabawkowymi łódeczkami (co, jak sprawdziłam, daje radość nie tylko najmłodszym), za to przejażdżka prawdziwą łódką to jeden z popularniejszych momentów wybieranych na oświadczyny (ale równie dobrze sprawdzi się jako atrakcja na niedzielne popołudnie z koleżankami, co również przetestowałam). Fani muzyki na pewno nie przegapią również Pola Truskawek, gdzie zawsze spotkamy kogoś z gitarą (i większym lub mniejszym talentem), kto gra piosenki Beatlesów.









Chociaż Central Park jest najpopularniejszym parkiem Nowego Jorku, to na uwagę zasługuje również High Line Park, który z całą pewnością jest najoryginalniejszy. To stosunkowo młode, bo otworzone w 2009 roku miejsce to promenada utworzona na starym wiadukcie kolejowym. Spacer długim na ponad dwa kilometry deptakiem daje okazję do podziwiania jak fantastycznie można zagospodarować podupadającą przestrzeń miejską i tym samym dać jej drugie życie. Zbudowana w latach trzydziestych kolej przez kilka dziesięcioleci służyła do przewozu towarów z portu do midtown, teraz park jest największą atrakcją dzielnicy Chelsea. Roślinność ciekawie wkomponowana w zastaną architekturę wydaje się dzika, a ławki umieszczone na całej trasie zachęcają do chwili odpoczynku podczas całodniowej wycieczki po mieście.







Ciężko wyobrazić sobie pobyt w Nowym Jorku bez wizyty w muzeum. Miasto ma do zaoferowania zbiory z chyba każdej możliwej do wyobrażenia dziedziny. Cieszące się niesłabnącą popularnością Muzeum Sztuki Współczesnej MOMA i Muzeum Historii Naturalnej co roku przyciągają miliony turystów. Ciężko się temu dziwić, skoro w pierwszym możemy podziwiać obrazy między innymi Chagalla, Van Gogha czy Picassa, a w Muzeum Historii Naturalnej czekają na nas szkielety dinozaurów i symulator lotów kosmicznych. Warto na własną rękę szukać informacji o miejscach zbieżnych z naszymi zainteresowaniami, a nie aż tak popularnymi. Przewodniki milczą o tym, że w Nowym Jorku znajduje się muzeum amerykańskich gangsterów, czy nawet... muzeum lodów. Oba zdecydowanie warte zobaczenia.








Właśnie na tym polega wyjątkowość Miasta, że każdy znajdzie w nim coś dla siebie. Lubisz teatr? Przedstawienia na Broadwayu zaczynają się o dziesiątej rano. Interesuje cię architektura? Nie możesz ominąć spaceru do Flatiron Bulding - kamienicy kształtem przypominającej żelazko. Tak naprawdę nudzą cię miasta i wolisz odpoczynek nad wodą? Wsiądź w metro, a w pół godziny dojedziesz do Coney Island, gdzie oprócz oceanu i piaszczystej plaży w wesołym miasteczku możesz przejechać się na najstarszym drewnianym rollercoasterze na świecie. Twoja pasja to muzyka? Największe światowe gwiazdy grają koncerty w Madison Square Garden. Sport? W sezonie rozgrywek baseballowych bilety na mecz na Yankee Stadium można dostać już za dziesięć dolarów.






Mimo wielu spacerów i naprawdę dobrym poznaniu miasta, nie umiem wskazać jednego miejsca, które spodobało mi się najbardziej. Myślę, że polubiłam Nowy Jork za jego atmosferę, nieustanną zmienność, optymizm mieszkańców i filozofię, która bardzo dobrze pasuje do wyjazdu jako au pair. Sky is the limit. Ogranicza nas tylko niebo.

New Yorker. March 2016.

No dobrze... więc co takiego w zasadzie właśnie przeczytaliście? Jest to (przed)ostatni z serii artykułów, które przez ostatnie miesiące ukazywały się w Kronice Bocheńskiej. Chwaląc się zdjęciami na instagramie (bo to ciągle ten etap, że gdy wydrukują coś, co jest podpisane moim nazwiskiem to niesamowicie mnie to cieszy) kilka osób zasugerowało, że również chciałoby je przeczytać. Tak więc troszkę nieśmiało pokazuję ten. Koniecznie dajcie znać czy wam się podoba i czy powrzucać też kolejne? Pomyślałam sobie, że to może być fajny sposób na rozruszanie bloga, bo powolutku zbieram się w sobie, żeby zacząć znowu regularnie publikować. W każdym razie - przy tym tekście wasz feedback będzie dla mnie wyjątkowo ważny :)

A wcześniej o Nowym Jorku pisałam naprzykład tutaj [klik].

2 komentarze :

  1. Ale ładne zdjęcia! Chyba właśnie na tym polega urok dużych miasta, że każdy może znaleźć coś dla siebie. Niby wieś spokojna i wesoła, ale miasto to jednak miasto :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Dodatkowy plus miast jest taki, że nie ma w nich aż tylu owadów (więc odpada przynajmniej jedna pożywka dla moich fobii...:))

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka