środa, 30 maja 2018

Luna the dog.

Mówią, że gdy Pan Bóg zamyka drzwi to uchyla okno. Ci nastawieni bardziej agnostycznie twierdzą natomiast, że gdy los daje ci cytrynę możesz z niej zrobić lemoniadę. Może to racja.

Nie dostałam cytryny. Wszystkie okna mam szczelnie pozamykane w obawie przed upałem. A jednak, od ostatniego wpisu (trzy miesiące?!! Uwierzycie?!) sporo się zmieniło.

Zamieszkało z nami takie małe coś. Coś, które gryzie po kostkach, sika po kątach i je za czterech. Nic przyjemnego, rzeklibyście. Może nawet mielibyście rację, ale nie do końca.

Bo to małe coś ma też mięciutki pyszczek i futerko, które można miziać podczas drzemki na kanapie. Ma cztery szybkie łapy, z którymi można szaleć w ogrodzie i powoli przyzwyczajać do spacerów. Ma zimny nos, a nie oszukujmy się, takie mamy lato tej wiosny, że wszystko co zimne jest miłe sercu. Jak dla mnie wystarczy zamiast lemoniady.

Dostała imię z Księżyca. Nic dziwnego, w końcu przyszła do nas w noc pełni. Coraz częściej o tym pamiętamy. Coraz rzadziej wołamy na nią Dianka. 

1 komentarz :

  1. Gdy los daje cytrynę napij się wódki!
    Borze zielony!toż to cudowny zwierz! psiak! przyjaciel!
    Wygląda na prawdziwego sikacza ii szukacza patyków ii szczęścia!
    Do napisania :*

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka