niedziela, 10 czerwca 2018

Dobrze jest mieć rację, albo o Budapeszcie.

Mam dziewięć lat. Rodzice zabierają mnie na pierwsze w życiu zagraniczne wakacje. Pożyczonym od znajomych Oplem jedziemy nad Balaton. W czasach gdy z GPS-ów korzystali wyłącznie naukowcy z NASA, a żeby uruchomić roaming w komórce oprócz przejścia wszystkich technologicznych procedur należało również splunąć przez lewe ramię, trzy razy odmówić "Zdrowaś Maryjo" i skrzyżować palce w nadziei, że cała operacja zakończy się pomyślnie, tracimy z oczu znajomych jadących w samochodzie przed nami. Zjeżdżamy z autostrady dwa zjazdy za wcześnie i zupełnie niespodziewanie znajdujemy się w mieście. Ja z pozycji tylnego siedzenia obserwuję ulice za szybą, przecieram zaspane oczy i już wiem.
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka